Dziś o czym innym

O bieganiu na moim blogu będzie coraz mniej? Dlaczego, bo definitywnie nastał u nas czas roztrenowania. Co oczywiście nie może oznaczać, że nie macie po co do mnie zaglądać.
Dziś mój tata ma imieniny. Ot, kartka w kalendarzu, można to uczcić czymkolwiek…bieganiem, wódką albo? Jadąc rano dos tacji krwiodawstwa zadzwoniłam do taty z życzeniami i zakomunikowałam Mu, że z okazji Jego imienin oddam dzś krew.
Honorowym dawcą jestem od czasu oddania krwi rodzinnie, dal mojej mamy przy okazji wszczepienia sztucznej zastawki. Mama ma się świetnie, lepiej niż kiedykolwiek, zastawka sobie cyka (podobno ją słychać), a ja dostałam pocztą książeczkę honorowego dawcy krwi. Wiecie, jak to motywuje? Oddałam krew, bo mi kazali – przy operacji serca potrzebują dużó krwi. Poza tym, mam grupę O Rh minus, to bardzo rzadka krew, więc tym bardziej powinnam była oddać dla mamy. A potem w skrzynce na listy znajdujesz książeczkę dawcy? Możesz tak obojętnie wyrzucić ją do kosza? NIE. I tak oddaję sobie tę krew od czasu do czasu. Dziś oddałam piąty raz, wyjdzie więc 2 litry i szklanka krwi. Do darmowego biletu na komunikację miejską brakuje mi jeszcze 12 litrów i 3 szklanki, czyli trochę to potrwa :-), ale nie o bilet chodzi. Stacja krwiodawca to miejsce, w którym czujesz się naprawdę potrzebny. nawet bilet parkingowy masz za darmo (na szpitalnym parkingu). Jesteś potrzebnym, bo dajesz dar, którego zrobić i kupić nie można. Dajesz cząstkę siebie. I jeszcze słyszę za każdym razem – z Pani grupą – ZAWSZE.
Czy czytając to myślisz – o nie, ja mdleję przy zastrzyku, ja się nie nadaję!!! Spróbuj, tylko przygotuj się do tego, koniecznie. Dobra kolacja, dużo płynów wieczorem, obfite śniadanie i dużo płynów rano, kawa na podniesienie ciśnienia, a potem to i tak lekarz decyduje czy się nadajesz. Najważniejszym parametrem jest hemoglobina. Co masz w zamian? Dobre samopoczucie, bo gdzieś, komuś w Polsce wąłśnie podają kawałek Ciebie. Dostajesz zwolnienie pełnopłatne – jeśli chodzisz do pracy. Dostajesz pudełko czekolad. To mało? Dla mnie najważniejsze jest, że nauczyłam się oddawać krew i mogę już jeździć do stacji bez asysty – początki były trudne, bo kręciło mi się w głowie i byłam zielona. A najważniejsze, że mogę komuś coś ofiarować. Dziś było to całkowicie honorowe, czasami zdarza się, że oddaję krew dla konkretnej osoby w szpitalu, bo jest taka prośba.

To tyle na dzisiaj. Wiem, że Ania J. też jest dawcą, a ktoś z Was jeszcze?

4 komentarze do “Dziś o czym innym

  1. Ja niestety nie wiem, jaką mam grupę krwi, więc nie mogłam szybko oddać, kiedy potrzebowały konkretne osoby. Potem odwiedziono mnie od tego – przewrażliwiony lekarz, pewnie niesłusznie, ale nie wrociłam do pomysłu, jakieś obawy zostały…

  2. Lekarz twierdził, że oddawanie krwi wymaga stałego kontrolowania ciśnienia (ryzyko podniesienia) i badania co kilka miesięcy składu krwi i osocza (bo niby jako wegetarianka, którą byłam przez kilkanaście lat, mam szansę na różne problemy). O dziwo, ani z ciśnieniem, ani morfologią nigdy nie miałam najmniejszych odstępstw od normy, ale lekarz twierdził, że jak tylko zacznę oddawać krew, to „na pewno” coś się w tym zakresie zmieni.
    Tak czy inaczej, częste badania i pomiary – to nie dla mnie raczej…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>