Ekiden radość biegania

Wystartowałyśmy w EKidenie. Kiedy Marek zadzwonił do mnie wczoraj i zapytał – jak Wam poszło? (dla mniej zorientowanych znamy się z Markeim Troniną – Dyrektorem Maratonu Warszawskiego i prezesem Fundacji Maraton Warszawski od ponad 10-ciu lat) – odpowiedziałam: – SUper, mamy ósme miejsce od końca na 298 sztafet, ale zmieściłyśmy się w limicie czasowym !!!!

Biegłam na pierwszej zmianie. Na Polach Mokotowskich zameldowałam się tuż po ósmej, nie lubię przyjeżdżać na ostatnią chwilę. Bieganie na imprezach to dla mnie także chłonięcie atmosfery, znajomi, cała ta otoczka. Szybko zlokalizowałam naszą kapitan – Sylwię. Tegoroczny start był wielkim spontanem, ale my już tak mamy. Ze "starej wiary" ostała się Sylwia, ja, Ania Jakubik i Kasia Marczyńska z Fundacji, która kocha biegać do tego stopnia, że wystartowała dwa razy w naszej i fundacyjnej sztafecie. 
Nie wiem, ile było "czysto kobiecych" sztafet, nasza, jak na Kobiecy team biegowy była żeńska w 100%. Do trzonu KTB dołączyła Kasia – koleżanka Sylwii oraz moja córcia Zuzia, która po raz pierwszy pobiegła 5 km bez przerwy na marsz. 
Założenie było proste – żadnego silenia się na wynik, biegniemy dla fanu.
Ja chciałam mieć radość biegania i sprawdzić płuca na 7 km bez przerwy na marsz. Założenie wykonałam, przez 4 z 7 kilometrów biegłam poniżej 5.30 na kilometr – Izuniu – jestem z Ciebie dumna :-) Czas 41 minut na tym dystansie uważam za dowód na to, że można mieć radość z biegania i podciągnąć formę. 
Zuzia pobiegła 5 km w 31 minut, ciągiem, dostała śliczny medal i też jest z siebie bardzo dumna.
Są już zdjęcia na fotomaratonie:
Pozdrawiamy wszystkich ekidenowiczów :-)

6 komentarzy do “Ekiden radość biegania

  1. Wiesz Rafale, że w moim bieganiu nie o czas chodzi. Coraz bardziej przekonuję się do Pana G. ale o tym w następnym wpisie.

  2. Iza nawet nie wiesz, jak mi żal, że na swój blog po tak długiej przerwie zerknęłam! A to dlatego mi żal, że przegapiłam Twój powrót na biegowe ścieżki. A – możesz wierzyć lub nie – przeczuwałam, że tak będzie. Chyba nikt zaszczepiony na dobre bieganiem już z tego sie nie wyleczy;) A Ty jesteś zaszczepiona niewątpliwie:) Super, że znalazłaś swój własny sposób, czytam o Twoich radościach biegowych z prawdziwą przyjemnością:) Ja biegam i nawet gdzieś tam w tyle głowy mam myśl o maratonie na jesieni… a co będzie „się okaże”. Będę zaglądać i kibicować!

  3. Jak wiesz znamy się z Markiem jeszcze sprzed moich biegowych czasów, łączy nas więc nie tylko bieganie. Kiedyś w biurze przy okazji jakiejś imprezy fundacji, kiedy powiedziałam, że nie biegam, Marek skomentował: Wiesz Iza, runner is runner…i tak właśnie jest. Kasiu, zapraszam na maraton do Warszawy, albo do Starej Miłosny, koniec października.

  4. Nawet nie wiesz Iza, jak łatwo by mi było teraz odpowiedzieć: BĘDĘ! ;) Ale zostanę sobą i ponoszę się jeszcze trochę z decyzją;) A wizyta u Ciebie sprawiła, że pozytywnie się nakręciłam i jesteś natchnieniem mojego kolejnego wpisu, mam nadzieję, ze nie masz mi za złe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>