Z perspektywy czasu

Właśnie zakończyliśmy obchody naszej dwudziestej rocznicy ślubu. Ktoś zapytał jaka to rocznica? – Nie wiem, odpowiedziałam, okrągła :-)

Czasem trzeba obejrzeć się wstecz, dla nabrania dystansu i sił do kroku w przód. I takie było to świętowanie. Dzięki pomocy sąsiadów mogliśmy obejrzeć nasz ślub i wesele po 20 latach w wersji cyfrowej. Pierwsza myśl – Boże, ale byliśmy młodzi. Druga myśl – ile lat miała moja mama wtedy? Szok – tyle co ja teraz. Kto pozwolił mi na tak młode zamążpójście? Nie bali się? Nie drżeli? Nie mieli czarnych myśli? Skąd we mnie to silne przekonanie, że Piotr jest mężczyzną na całe życie? On był wtedy młodym chłopcem…a ja młodziutką dziewczyną. I jeszcze perspektywa czasu przez oglądanie tych, których już z nami nie ma, odeszli na przestrzeni tych dwudziestu lat. I cudowne uczucie, gdy już wiesz, jakimi dziećmi Cię Pan Bóg obdarzył :-) a na jakie z wiarą i pełnym przekonaniem zgadzaliśmy się podczas przysięgi.

10446168_10202387157388641_2599917296808116155_o

Pojechaliśmy do Jarocina, do naszego duchowego ojca, naszego opiekuna od duchowych spraw. On trzymał nas za ręce związane stułą. Joel zszedł z nami do dolnego kościoła i odprawił rocznicową mszę. Jezus, On i My. 6-cioro ludzi i całe niebo. Bez mikrofonów, bez organistki. Michał jako ministrant i lektor, Zuzia zaśpiewała psalm, Justynka przeczytała modlitwę powszechną. Czytanie: Hymn o miłości, który cytowaliśmy na zaproszeniu. Ewangelia o budowaniu domu na skale. Piękna klamra. Wdzięczność. Ja w żółtej sukience – niespodziance. Piotr widział moją suknię ślubną przed ślubem,więc tym razem go zaskoczyłam. Wszyscy odświętni. I kazanie. Osobiste, szczególne, ciepłe, nasze.

Wczoraj przyjęcie z rodziną i przyjaciółmi. Szczególne prezenty. Ikona Swiętej Rodziny, napisana na zamówienie dla nas. Kociołek do foundue, bo znani jesteśmy ze wspólnego siedzenia przy naszym stole. Swieca ręcznie robiona na zamówienie, z suszonymi różami zatopionymi w wosku – starczy do końca życia :-) i grafika Mleczki – tematycznie a jakże małżeńsko-rocznicowo. A nasi goście dostali w prezencie płytkę z naszym ślubem :-) Siedzieliśmy biesiadując w restauracji, w której było wesele i tak się złożyło, że dostaliśmy stół dokładnie w tym miejscu, gdzie siedzieliśmy 20 lat temu. Tak, było sto lat i gorzka wódka :-)

Takie normalne i proste było to nasze świętowanie. Jak normalne i proste było nasze życie do tej pory. Czy było cały czas zwyczajnie? Nie. Czy cały czas pod górę – skądże.  Joel mówił: – Znam Was od 23 lat…no nie wszystkich, ale o każdym z Was wiedziałem zanim się urodziliście. Na osi czasu są milowe kamienie. Dają nam poczucie stabilności. Są z nami. Trwają. Swiat wokół się zmienia. Jak patrzę na weselne stroje gości, to nie zdawałam sobie chyba sprawy, jak bardzo świat się zmienił. Z drugiej strony, trzeba budować na skale. Na czymś ważnym, niezmiennym, trwałym. I po tych 20 latach mam refleksję, że nasza rodzina ma silne, kamienne fundamenty wartości. I to są nasze milowe kamienie. I jakie by nie były zawieruchy i nawałnice, jak piekące słońce czy zielone pastwiska, zawsze wypatrywaliśmy i wypatrujemy tych kamieni, żeby nie zboczyć ze szlaku.

IMG_2115

Za dwadzieścia lat…nie mogę sobie wyobrazić za dwadzieścia lat. Skoro tak dużo wydarzyło się za moimi plecami to jak dużo przed moimi oczami?

3 komentarze do “Z perspektywy czasu

  1. Ładne, prawie jak intruz się czuję czytając te słowa. Gratuluję porcelany i trzymam kciuki za srebro, perły, korale, złoto…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>