Kiedy myślisz, że będzie źle, a wcale nie jest

Może dlatego, że w sercu możemy mieć codziennie Boże Narodzenie? Może dlatego,  że już od lat jakoś specjalnie się nie spinamy z tej okazji? Może po prostu dlatego, że odległość nie ma znaczenia, gdy kochasz z całych sił? Swięta po prostu minęły i już. I nie wydarzyła się żadna emocjonalna tragedia. Słyszałam od wielu mam, które już przeżyły takie święta przede mną, że najgorsze jest Boże Narodzenie z dzieckiem na obczyźnie. Mamy za sobą ciężkie przeżycia, o których możecie poczytać na nowym blogu Zuzi www.zuziasyeartrip.blog.pl  Blog ze względu na zaistniałą niemiłą sytuację został wyposażony w hasło: imię naszej córki z aktu urodzenia ;-) oraz 1998.

Jacek Walkiewicz w swoim świetnym wystąpieniu „Pełna moc możliwości” kłóci się z powiedzeniem: Co nas nie zabije to nas wzmocni.  Zgadzam się z panem Jackiem. Co nas nie zabije, to nas nie zabije, a co nas wzmocni, to nas wzmocni. Zabija nas lekcja, której nie zrozumiemy, wzmocni nas doświadczenie, z którego wyciągniemy pozytywne dla nas wnioski. Wiele razy w ciągu ciężkich czterech dni konfliktu amerykańsko-polskiego zastanawiałam się po co dobrego dzieje się nam ta sytuacja. Zuzia powtarzała, że dzięki temu kryzysowi /było ciężko, naprawdę chciała się kilka razy pakować i wracać/ zrozumiała, jak bardzo jesteśmy ze sobą blisko i jak potrafimy walczyć o nasze dziecko, nawet jeśli bronią jest tylko mail i telefon. Na inny aspekt tej historii zwróciła mi uwagę Ania, moja przyjaciółka z czasów liceum, która mieszka w Filadelfii od 17 -stu lat. Ania powiedziała:  - Iza, Zuzia od zawsze wiedziała, że macie więź i, że może na Was zawsze liczyć. Ona przeżywa to wszystko, bo jest znakiem dla tej rodziny, do której trafiła. Ona jest Posłańcem. Perspektywa bycia Aniołem, na każdego działa kojąco. Burza ucichła i zaczęły się przygotowania do świąt. Zapobiegliwa mama skrzyknęła rodzinę na początku listopada, dzięki temu paczka dopłynęła tydzień przed świętami. Cheryl zapytała mnie, czy ma dać paczkę Zuzi wcześniej. – Oczywiście…tam są suszone grzyby na uszka!!!! Rok temu Zuzia szykowała się do przygotowania polskich dań na wigilię. Lepiłyśmy uszka z moją Mamą i gotowałyśmy najlepszy barszcz na świecie według przepisu Dziadka. Jeszcze wtedy nie wiedziałyśmy, że w tym kraju NIE MA Wigilii :-)  I co z tego, że w Ameryce nie obchodzi się Wigilii. Barszcz i uszka i pierogi były!!! Zuzia załatwiła sobie buraki /z pola/ i chętnych Amerykanów, którzy chcieli się nauczyć gotować barszcz :-) Uszka ulepiła samodzielnie. A pierogi lepili wspólnie z braćmi w host rodzinie, kiedy zjechali na świeta do rodzinnego domu.

10865795_10203334707356798_5915602496727119549_o

Mamy w domu rodzinnym powiedzenie, że jak dziewczyna umie gotować, piec ciasta i robić pasztet – może wychodzić za mąż :-) No to moja Zuzia jest gotowa, bo nawet Wigilię bez mamy potrafi zrobić.

Kiedy widzisz jak dziecko Ci dorośleje, jak robi lepsze rzeczy niż ty, jak sobie dzielnie radzi gotując barszcz w dwóch garnkach, bo były za małe…to serce rośnie zamiast łkać.

I to jest odpowiedź dla wszystkich mam, które dziwią się, że mówię o sobie „matka zimna ryba”. Po co płakać? Lzy nic nie zmieniają. Jak jest ciężko – trzeba walczyć, jak lwica o swoje dziecko. Kiedy ona płacze – ty masz być dzielna, bo nie ma nic gorszego jak rozpaczać z rozpaczającym. Jedno z  Was musi być dzielniejsze. Po prostu…i nie ma pomiłuj…W sercu, umyśle i duszy jest miejsce na jeden rodzaj emocji jednocześnie…kiedy wkładasz tęsknotę, smutek, nostalgię…nie ma miejsca na miłość, radość, dumę. Wybieram dumę, zamiast pustych łez, które nic nie mogę zmienić. Wybieram radość matki widzącej dorastające w błyskawicznym tempie dziecko. Wybieram niewiarygodne połączenie dusz i serc pomimo dzielących nas kilometrów i mil. Wybieram Miłość – piękną, gorącą, żywiołową, troskliwą, waleczną, dziką i spokojną, dorosłą i dziecięcą.

Zuziu, ja nie płaczę, bo jestem niewiarygodnie dumną mamą. Jesteś wspaniałą, dorosłą kobietą. Swiadomą siebie, dojrzałą, myślącą, mądrą, dzielną i pięknie grasz na rozstrojonym fortepianie moje ukochane melodie. Ta odległość tylko spotęgowała moje uczucia wdzięczności za tak wspaniałe dzieci, jakie przyszło nam z Piotrem wychować. Ty doskonale wiesz, że jesteście nam dani, byśmy Was nakarmili, nauczyli i puścili w świat.

10877_10205454658154243_462876730485244702_n

Twoja obecność na Wigilii w małym ekranie ipada była symboliczna, ale jakże ważna. Mam wrażenie, że dzięki temu, że byłaś tak daleko, dla nas wszystkich ten wieczór był szczególnie ważnie. To tak, jakby Twoja nieobecność nas zjednoczyła, otworzyła. Nie umiem tego dobrze opisać, bo to może tylko moje wrażenie. Widok Dziadka z ipadem i opłatkiem wzrusza. I to, że każdy składał Ci życzenia tak długo. Była moc w tym wieczorze. Zajęłaś puste miejsce przy stole. Wyglądałaś tak pięknie. Niesamowite przeżycie. Będziemy to wspominać z rozrzewnieniem. Napisałaś na fb, że to była najlepsza Wigilia w życiu…tak, ja też tak właśnie czułam…najpiękniejsza wigilia jak do tej pory…najgłębsza i najbardziej wzruszająca. Dzięki Tobie, dzięki twojemu szalonemu pomysłowi na rok poza domem, wszyscy zyskaliśmy. Dziękuję.

Jeden komentarz do “Kiedy myślisz, że będzie źle, a wcale nie jest

  1. Super Iza! Pisz, pisz. Dobrze się czyta. I Ciebie i Zuzannę. fajne te Wasze wpisy, tak bardzo mi bliskie, mimo, że dalekie.
    Ja też „Wybieram miłość” – ale nie jako matka zimna ryba, mam swoją nazwę ;) Pozdrawiam!

Odpowiedz na „~AgnieszkaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>