Odliczamy dni

IMG_3414

Kasia uścisnęła się ze mną serdecznie na środku osiedlowego chodnika. Umówiłyśmy się na spacer zamiast na kawę. To jedna z tych niewielu osób, która nie ma „fejsbuka”, a że nie widziałyśmy się od grudnia, było sporo rzeczy do omówienia. Najpierw zapytała czy Zuzia już wróciła.  Zaczęłam więc snuć opowieść o mojej „amerykańskiej córce”.

Za 4 tygodnie o tej porze, będziemy sprzątać po powitalnym przyjęciu. „Mamo, zaproś całą rodzinę i zróbmy imprezę na powitanie taką, jak była na pożegnanie, chcę wszystkich od razu zobaczyć”. No to wszyscy już pozapraszani i szykujemy menu…kto z nią rozmawia pyta co ma przygotować…dziwne będzie zestawienie na naszym stole  :twisted:

Tak, teraz jest najgorzej, naprawdę. Liczę dni, ja, matka „zimna ryba”. Wyobrażam sobie jak będę łamać jej żebra ściskając na lotnisku. Jak głos ugrzęźnie mi w gardle. Jak nie warto malować rzęs, bo i tak je rozmarzę. Sniło mi się, że zapomniałam pojechać na lotnisko…

Wzruszam się cześciej, dzwonię częściej, piszę częściej. Myślę o Niej ciągle.

Wyjechała młoda dziewczyna, wraca kobieta. Widać to we wszystkim. W słowach, myśleniu, spojrzeniu, zachowaniu.

Skończyła już szkołę. Teraz odpoczywa.  Spędziła cudowny tydzień u naszych przyajciół w Filadelfii. Było domowe, polskie jedzenie, długie rozmowy o życiu z moją przyjaciółką Anią, zażyłość z Jej córkami, zwiedzanie Nowego Jorku i inne super atrakcje. Puścił stres, poczuła zmęczenie. „Mamuś, tu jest jak w domu”

IMG_3421 IMG_3419 IMG_3414

Dziś wróciła do Wisconsin. W następnym tygodniu czeka ją road trip na południe i odpoczynek nad wodą. Po powrocie pakowanie i powrót z największej przygody jej dotychczasowego życia.

Zwykle zastanawiam się nad upływem czasu z okazji urodzin i świąt, ale przyznam szczerze, że to są takie przelotne myśli typu – o jak ten czas mija. Ten rok, który właśnie mija był wyjątkowy. Teraz, gdy Zuzi z nami nie ma wszystko zauważam jakoś mocniej i dokładniej. Tylu rzeczy nie widziała, zna je z opowieści albo internetowej kamerki. Coraz częściej łapię się na myśleniu – tyle czasu już to z nami jest, a Zuzia jeszcze tego nie widziała. Tata w nowej pracy, inny samochód przed domem, w domu nowy kot. Nawet siostra jakaś nowa, bo dojrzalsza. Brat na studiach, innych. Przez ostatnie kilkanaście miesięcy mieszkało w naszym domu dwoje Amerykanów, Niemka i Chinka. Po półrocznych pobytach obcych dzieci, tygodniowe mieszkanie kogokolwiek naprawdę nie jest uciążliwe, nawet nie musi wycierać kabiny po sobie.

IMG_3407

Obawiam się, że wróci inna, że coś mi umknęło, że przegapiłam. Ona obawia się, że nie dam jej tyle wolności ile jej potrzebuje. Ja boję się, że zasmakowała innego życia i szybko ucieknie z powrotem do tego świata. Ona obawia się, jak przyjmą ją starzy znajomi.

Obie liczymy dni, nie możemy się doczekać, każda rozmowa kończy się spojrzeniem w zawilgocone oczy.

Czy zgodziłabym się przejść przez to jeszcze raz? Tak, bez wahania. To był ekscytujący i niesamowicie rozwijający nas wszystkich okres. To nas zjednoczyło bardziej niż niejedno Boże Narodzenie spędzone przy stole, bardziej niż wczasy na plaży, bardziej niż poranki z kawą na balkonie. Każdy z nas wyszedł z tego przemieniony. Przed nami ostatnia prosta, widzimy już metę…

2 komentarze do “Odliczamy dni

  1. Iza, no i poplakalam sie, tak na calego. Mowilam Ci to tysiac razy w ciagu ostatnich kilku tygodni – masz piekna, wspaniala corke. Przez tydzien byla tez „tak troche moja” i cudowne to bylo uczucie. Pozdrawiam Cie serdecznei i do zobaczenia

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>