Wielkie witanie, wielkie przytulanie

IMG_3631

- Czego Wam najbardziej brakowało? – zapytała Lauren siedząc z nami  przy stole. Lauren to amerykańska przyjaciółka Zuzi, która razem z nią przyleciała do nas. Spędza w Polsce swoje tegoroczne wakacje.

Oboje z Piotrem byliśmy zgodni, że najbardziej tęskniliśmy za fizyczną obecnością, za przytulaniem.

IMG_3651IMG_3646

Minęło 323 dni, a to znaczy ponad 7700 godzin, oszczędzę Wam minut i sekund. Niektórzy mówią, ależ to szybko minęło. Dla nas, ani szybko, ani wolno. Minęło po prostu dzień po dniu, godzina po godzinie. Najpierw były przygotowania i odliczanie czasu do wyjazdu, potem nerwowe oczekiwanie na pierwsze wiadomości. Kiedy już była naszą „amerykańską córką” a rozmowy telefoniczne nie trwały po trzy godziny, zaczęliśmy żyć każde u siebie. Ona tam, my tu. Serce biło mocniej, gdy ze skrzynki na listy wyjmowałam ręcznie robione kartki.  Wzruszyłam się do łez kilka razy przez ten rok.

Dwa dni temu,  wieczorem, Zuzia stanęła w kuchni za moim krzesłem objęła mnie ramionami i tłumaczyła swojej przyjaciółce, że mocno jesteśmy ze sobą związane, że wyczuwamy swoje nastroje, że byłam dla niej dzielna. Opowiedziałam wtedy Lauren, jak któregoś dnia, jeszcze na samym początku, opowiadałam koleżance, że Zuzia wyjechała. Normalny dzień, normalna rozmowa, a mnie nagle chwyciło coś za gardło. Po wyjściu z kawiarni widzę wiadomość – Mamo, jest mi strasznie ciężko. Uświadomiłam sobie wtedy, że emocje nie znają granic, że to co ona czuje, ja też mogę czuć i, że w drugą stronę działa to tak samo. Zuzia wspomniała też naszą rozmowę, kiedy w drugim domu było jej naprawdę dobrze, zapamiętała moje wzruszenie…podobno powiedziałam: – Ok, to nie muszę już być dla Ciebie dzielna. Piszę o naszych emocjach, bo o to najczęściej wszyscy pytają. Jak wytrzymaliśmy? Normalnie, dzień po dniu, godzina po godzinie. To było jej marzenie, jej naprawdę wielkie marzenie.

Wyszła z hali przylotów tak nagle, że nie zdążyliśmy rozwinąć naszego plakatu. Rzuciła się nam na szyję. Miałam w torebce chusteczki, nie pomalowałam dolnych rzęs, byłam gotowa wylać morze łez, wszystkie te litry wstrzymywane przez rok. Nie uroniłam żadnej. Zajęłam się pocieszaniem jedynej, która głośno łkała wtedy na lotnisku. Trzymała dłoń na ustach i nie mogła uwierzyć, że nas widzi, że jesteśmy tak blisko, na wyciągnięcie ręki. Głęboko oddychała, bo brakowało jej tchu ze wzruszenia. Przechodziła z jednych ramion do drugich, wtulała się i wciąż powtarzała, że nie wierzy, że nas widzi.

IMG_3600IMG_3597

Na lotnisku był z nami Konrad. Jej chłopak, jej miłość. Tak, wytrzymali rok na odległość, mimo, że przed wyjazdem znali się tylko 6 miesięcy.

IMG_3604

Poprosiła o „welcome party”. Planowaliśmy przyjęcie w ogrodzie, ale zrobiło się zimno i deszczowo. W kuchni siedziało 17 osób. Całe przyjęcie przygotowała Justyna. Ten rok, to był rok Justyny tak naprawdę. Wyszła z cienia idealnej starszej siostry i rozwinęła skrzydła. Cudownie było patrzeć jak dorasta w swoim tempie stając na wysokości wielu zadań, które dźwignęła pod nieobecność siostry.

IMG_3631IMG_3625

Nie potrafię Wam powiedzieć, czy Zuzia bardzo się zmieniła. Na razie zajmujemy się naszym gościem. Lauren, następnego dnia po przylocie skręciła nogę w kostce. Trzeba było szukać szybko fachowej pomocy i całkowicie zmienić plany. Widziałam jak Zuzia strasznie chce zapewnić jej najlepszą z możliwych opiekę, jak bardzo wczuwała się w sytuację, jak bardzo nie chciała, by Lauren spotkało to, co ona musiała przeżywać z daleka od rodziny. Nie miałyśmy więc okazji tak po prostu pobyć ze sobą. Chociaż przychodzi do nas wieczorem albo rano do łóżka i przytula się. Dzień po dniu, godzina po godzinie przeżyliśmy te 11 miesięcy bez fizycznego kontaktu, a teraz nadrabiamy. Wczoraj wieczorem zapytała, czy może mi położyć głowę na kolanach. Dziś w autobusie siedziałam obok i gładziłam ją po włosach. Nie możemy się powstrzymać, jakbyśmy chciały nadrobić te wszystkie minuty bez siebie.

IMG_3615

IMG_3609

Naprawdę było warto. Mówi po angielsku tak szybko, że już jej nie rozumiem. Ma znajomych na całym świecie. Jest częścią wielkiej rodziny. Na lotnisku ustawiliśmy się do zdjęcia, które miała zrobić Lauren. Podszedł do nas chłopak i zaproponował, że zrobi nam fotkę. Powiedział, że trzy lata temu wrócił z takiej samej wymiany, a teraz czeka na host rodziców, którzy przylecieli go odwiedzić. Skąd wiedział? Wszystkie dzieciaki z tego programu podróżują w marynarkach z poprzypinanymi pamiątkami z pięknych chwil, które przeżyły. Na marynarce Zuzi są przypinki z całego świata od przyjaciół z 25 krajów, bilety wstępu, proporczyki, ślady tych wszystkich wspaniałych dni.

IMG_3626

- Mamo, nie żałuję ani minuty i gdybym miała podjąć decyzję jeszcze raz, nie zastanawiałabym się ani chwili. My też zgodzilibyśmy się na to kolejny raz. W końcu wróciła i możemy się przytulać do woli, a tego roku nic jej nigdy nie zastąpi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>